Blog istniejący poprzednio pod nazwą Co dzień jest bajka, a potem U Bajarza, w międzyczasie pod jeszcze inną, albo zupełnie gdzie indziej. Bajki dla Matyldy i Oliwki. Bajkowa czytelnia z ponad setką bajek. Miłej lektury.
czwartek, 27 stycznia 2011
Królik po poznańsku

Przepis ten znalazłem w pamięci (swojej, nie komputera)

Do przyrządzenia królika potrzebne są:
kawałęk grubej kantówki z palety przemysłowej
pół metra listewki ze starego łóżeczka
gruby drut
biała i czarna farna akrylowa
jakiś olej
sznurek lnianokonopny
Całość składamy tak:

Miłego robienia królika.

Inne marionetki.

More marionettes.

 

piątek, 23 kwietnia 2010
Powrót do bajek

Chyba wracam do bajek. Jakoś mi tak się rzeźbienie i bajanie razem złożyło:) Bajki co dzień? Chyba wrócą...

14:41, tatamatyldzi , bajki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 kwietnia 2008
Prezent na I Komunię

Nic, co jest trendy, nie jest oryginalne. Nic, co jest oryginalne, nie może być trendy.

Myślę, że tak właśnie rozumowała Matylda mówiąc, że z okazji I Komuni, pragnie otrzymać DVD ze Żwirkiem i Muchomorkiem (Bajki z mchu i paproci), bo muzyka z tego serialu kojarzy jej się z Fun Loving Criminals (konkretnie Melissą). 

 HMMM, w kręgach dziewięcioletnich uczestniczek zajęć teatralnych nawet Włatcy są prezentem mało odjazdowym.

 

o 21:00 Ika stweirdza: "Mamusiu, ja sobie trochę pośpię"
wtorek, 22 kwietnia 2008
Słowa mocy
Kończę remont kuchni, który jak łatwo się domyśleć wieńczy upychanie rur w szafkach. Efektem upchnięcia jest zupełnie zwykła szafka, która nie odstaje od ściany i nie widać przez nią rur.
I właśnie na ten moment wchodzą Ika z Matyldą.
-- No! To jest prawdziwy tata -- chwali Ika, a ja zdaję sobie sprawę, że czuję się lepiej i wyższy, niż po jakiejkolwiek pochwale w mojej pracy psychicznej (dawnej zwanej umysłową). Fakt. Upchnięte w barokowej ekstazie i szafce rury kanalizy to coś konkretnego, a nie teksty do pretensjonalnego piwa, które nazwę nawet miało pisaną cyframi, albo peany na cześć bucowatego szwabskiego samochodu jadącego cały czas na opinii swojego pierwszego modelu, którego bebechy tak naprawdę zaprojektowali Czesi, a karoserię Węgier.

poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Czemu jest kot

No bo jest kot. Siedzi sobie na skórce bloga, ale nie bez konkretnego powodu. Jak ja tęsknię za kotem. Jakimkolwiek. Kot ma wiele zalet, ale dla snycerza szczególną. Przekonałem się o tym dopiero ubiegłego lata, gdy intensywnie rzeźbiłem angielskie memorial-boxes, szyldy i walijskie łyżki. Po kilku godzinach pracy nożami i dłutami, gdy palce i nadgarstki wykonują setki nieszczególnie ergonomicznych ruchów - zaczynają boleć tak, że nawet trzymanie kubka z kawą jest problematyczne. Moje wypowiedzi o wszelkich maściach zachwalanych w reklamach telewizyjnych mogłyby wtedy być najlepszą ich antyreklamą (gdyby oczywiście były cenzuralne).

I tak po raz pierwszy sięgnąłem po środek sprawdzony w tej branży od stuleci jak niemalże włoski nóż naramienny. W moim przypadku była to kotka mojego landlorda - Jet. 15 minut czułego głaskania bestii i nadgarstki jak nowe, palce czują same, gdzie nóż ma ostrze, a gdzie trzeba chwycić. I do roboty.

No a teraz nie mam warsztatu ani kota. Rzeżbię dorywczo, a dachowców niestety dorywczo głaskać się nie da. Pewnie jakaś inna szkoła snycerska.

09:32, tatamatyldzi , rzeźba
Link Dodaj komentarz »
Grunt to mieć pewność
Ika w rzedszkolu zdejmuje płaszczyk i pokazuje tacie pustą szafkę obok. To szafka Idy.
- Idy jeszcze nie ma - mówi Ika.
- Ale na pewno przyjdzie - myśłi głośno tata. Było jeszcze dość wcześnie.
- Na pewno przyjdzie - Ika na to - albo na pewno nie przyjdzie.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39